środa, 2 lutego 2011

Przyszedł luty :(

Huomenta!

Huomenta mówimy na zasadzie "Good morning". "Good afternoon" byłoby paiva. Można dodawać hyva, ale nie jest to konieczne (jest to bardziej formalna wersja). Postanowiłam nie stosować umlautów, tudzież kropek nad literami. Mam nadzieję, że zostanie mi to wybaczone, ale zdecydowałam się na to zaniechanie, bo w przeciwnym razie miałabym znacznie utrudnione pisanie. Obiecuję, że będę nadrabiać, jeśli zdarzy mi się korzystać z fińskiej klawiatury. No właśnie - unikam tego. Klawiatury stosowane w Finlandii, chociaż qwerty, różnią się znacznie od naszych polskich. Staram się więc za dużo nie pisać z ich wykorzystaniem, bo się wku.wiam niemiłosiernie już po 15 minutach. Znaki są totalnie poprzestawiane.

A propos "huomenta". Mój nauczyciel statystyki, Jyrki, prowadzi osobiste badanie. Jego hipoteza zakłada, że matematycy/informatycy/statystycy itp. nie są traktowani jako "human beings", dlatego też studenci nie odpowiadają im "dzień dobry". Na początku każdych zajęć mówi "dzień dobry" i sprawdza, ile osób mu odpowie. Ostatnio naliczył dwie odpowiedzi /w tym oczywiście moja :P/.

Tego typu wyniki skłaniają go to twierdzenia, że jego hipoteza jest słuszna. Mówiąc o tym, nawiązuje też do stereotypowego zachowania Finów, a mianowicie niechęci do rozmów, nieodpowiadania na podstawowe zwroty grzecznościowe, milczenie, nie uśmiechanie się zbyt często itp.
Jest to w ogóle bardzo ciekawa kwestia. Zdecydowanie istnieje taki stereotyp o Finach, aczkolwiek ja go wcześniej nie słyszałam, więc zastanawiam się, czy Finowie sami go nie rozpowszechniają. Z moich obserwacji nie wynika, żeby nacja ta była taka gburowata. Wszyscy Finowie, z którymi miałam do tej pory do czynienia, byli bardzo uprzejmi, pomocni itd. Ale niewątpliwie przeszkadza im taka opinia o nich, bo często słyszę komentarze na ten temat właśnie z ust Finów.

Co więcej, ostatnio poznałam pewnego Fina, którego narzeczona jest Polką, on sam jest zakochany w Polsce i bardzo mu zależało na tym, by mógł ćwiczyć swój polski z Polakami. Ohto również narzekał na to, że Finowie są asocjalni, gburowaci, mają w nosie proste, uprzejme pozdrowienia i dlatego m.in. on tak bardzo kocha Polskę - z typową dla Polski gościnnością, uprzejmością, wylewnością itp.
Naprawdę fascynuje mnie ten temat. Ja sama nic takiego nie zauważyłam, ale Finowie ewidentnie mają z tym problem. Może mnie to nie uderzyło, bo sama jestem bardziej "fińska" niż "polska"? Chociaż muszę się Wam przyznać, że byście mnie tu nie poznali, naprawdę. Tylu znajomych co tu to ja dawno nie miałam, tak chętna do socjalizacji na bank nigdy nie byłam :) To chyba atmosfera erazmusowa tak na nas wszystkich działa. Mimo to nie czuję, żebym jakoś zatracała siebie, swój indywidualizm czy coś w tym stylu. Jest... optymalnie, co mnie dziwi, bo nie jestem przyzwyczajona do czucia się "optymalnie" :)))

No więc tak to - jak w tytule, już luty :( Tak, smuci mnie to. Wiem, że to idiotyczne, bo minęły dopiero 3 tygodnie i jeszcze 4 miesiące przede mną, ale jak pomyślę o powrocie do Polszy, to już tak się czuję, hm... hm... nie... może jednak nie... Zadomowiłam się już na dobre, ale jednocześnie jest jeszcze masa rzeczy do odkrycia w samych Helsinkach, nie mówiąc już o wyprawach dalej, więc stan ekscytacji nie mija.

Na zakończenie ciekawostka: jeśli poznacie kiedyś jakiegoś Fina, to macie - na moje oko - 50% szans, że będzie miał na imię Mikko, Jyrki albo Jussi. Czytamy tak, jak piszemy, żadnych głosek typu "dż". Możecie się spokojnie zakładać, że zgadniecie imię :P Macie na dzień dobry w kieszeni duże prawdopodobieństwo wygranej :P

No dobra, to idę robić assigmenty. Buziaki :)

PS. Serdeczne pozdrowienia dla moich obserwatorów :P Chciałam też napisać, że pamiętam o zadaniach, które dostałam do sprawdzenia/znalezienia i opisania na blogu, ale są trudne :P I wymagają czasu :P

1 komentarz:

  1. Gość od statystyki ma totalną rację, hehe :D
    Weź mu sprzedaj IT Crowd- ciekawe, czy spodobałoby mu się... :P

    OdpowiedzUsuń