Hei!Mam dziś dla Was nową dawkę zdjęć śniegu ;)
Byliśmy wczoraj na kolejnej wycieczce, tym razem zebrało nas się aż 15 osób. Pojechaliśmy na wyspę przy Helsinkach - Seurasaari. Wyspa ta znana jest z open-air museum. Jest tu skansen, dużo starych, drewnianych budyneczków, bardzo fajny klimat. Budynki były sprowadzane z różnych miejsc Finlandii i zebrane na tej wysepce. Oczywiście zimą to za dużo nie zobaczyliśmy, wszystko pozamykane na cztery spusty, ale mamy silne postanowienie, by kontynuować nasze wycieczki do końca pobytu w Helsach i jeszcze wrócić na Seurasaari, letnią porą.
Na wyspę z lądu dostać się można mostem, jednak zimą mało kto korzysta z mostu. Wszyscy pchają się na jezioro i maszerują po lodzie. My oczywiście też :) Chcieliśmy pooglądać wiewiórki, Jaak nawet zabrał orzeszki, ale jak stwierdziliśmy wspólnie, musiały odlecieć na południe, bo żadnej nie było. Na wyspie podobno mieszka też wiele ptaków i zajęcy, mimo tego, że wyspa jest oblegana latem przez mieszkańców Helsinek i turystów.A propos zajęcy, to widziałam ostatnio w nocy zająca na naszym osiedlu. Mamy tu niedaleko las, ale naprawdę trudno mi w to uwierzyć, że w środku miasta żyją sobie zające :]
Seurasaari jest również znana z tego, że latem rozpala się tu wielkie ognisko - robi to świeżo poślubiona para. Co ciekawe, znajduje się tu plaża nudystów (jedna z dwóch w Helsinkach i trzech w całym kraju). Ale dla tych co się podekscytowali - nie ma obszaru unisex, panie opalają się oddzielnie, panowie oddzielnie :P

Oczywiście wrzucam Wam trochę zdjęć, ale zrozumiem, jeśli już Wam się one nudzą, ciągle tylko śnieg i śnieg. Mi się póki co zupełnie śnieg i te przepiękne widoki nie nużą i tylko czekam na kolejną wycieczkę... Za tydzień pewnie pojedziemy do Porvoo, a dziś, za trochę więcej niż godzinę, wybywam do Oslo :)
Dla rockowych dusz mam dwa obczajone, fajne i klimatyczne miejsca. Pierwsze to Bäkkäri, inaczej Backstage. Taki bardziej pub, do posiedzenia, ale dzieją się też tu różne rzeczy. Myślałam, że zemdleję, gdy siedzieliśmy sobie, jak gdyby nigdy nic, odwracam główę, a tu Jussi z 69eyes, kupił butelkę jakiegoś alkoholu i wyszedł :) Miał na sobie beznadziejnie świecącą, czarną kurtkę :D

Drugi pub to Prkl Club, inaczej Perkele. Też fajny do posiedzenia, z bardziej metalową muzyką niż z Backstagu. Obie miejscówki w centrum, jedna przy Helsinki Railway Station, druga na Kamppi (co w sumie znaczy, że ze stacji dochodzi się tam w max 15 minut). Polecam!! :))
Jest zimno. Ranki to jakieś -20C, potem robi się trochę cieplej, ale czuć temperaturę. Maksymalnie trzy godziny na dworzu, potem trudno to znieść.
Do Helsinek wracaliśmy wczoraj środkiem jeziora, śniegu po kolana, a my dziarsko maszerujemy gęsiego. Fajne uczucie spacerować po lodzie :)
Choć podobno tylko ja się tak tym ekscytuję.

Ok, to zbieram się do Oslo. Trzymajcie kciuki. Oczywiście nie byłabym sobą - zapomniałam wymienić kasę i nie mam ani grosza w norweskiej walucie :P Hej, przygodo! :/
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz