Marzec przyszedł. Helsinki zaczynają znów płynąć. Co jakiś czas temperatura wzrasta, dziś w ciągu dnia było +3C. Śnieg zaczyna topnieć, robi się plucha.
Mam jednak nadzieję, że jeszcze trochę zima potrwa, bowiem w sobotę zakupiłyśmy sobie z Agą po parze łyżew. Łyżwy oczywiście second-hand, ale dałam za nie jedynie 5 euro! Czyli tyle, ile płacimy za wypożyczenie pary na najbardziej popularnym lodowisku w Helsinkach, czyli przy Helsinki Railway Station. W Helsach ice-skating jest baaardzo popularnym sportem i jest tu też wiele darmowych lodowisk (płatne to kwota rzędu 1,5-3 euro za wejście i siedzimy do usrania za przeproszeniem). Jedno nawet na Kannelmaki, czyli tu, gdzie mieszkam, nawet je dzisiaj obczajałam, ale oczywiście nie znalazłam. A raczej znalazłam ogrodzone, więc pomyślałam, że wieczorami jest zamknięte, po czym okazało się (koleżanka mi później powiedziała), że to lodowisko, którego szukałam jest tuż obok. Taaa... standardowe przygody Kasi. No nic. Jutro pójdę :)
Dziś spotkałam się znów z moim ulubionym Finem Ohto, który usilnie próbuje mówić po polsku (i któremu świetnie idzie!). Ohto przyprowadził kumpla Andreija, gościu jest z Ukrainy, przez 5 lat mieszkał w Polsce i świetnie mówi po polsku. Jego żona jest Finką, na imię ma Kaisa, i... uwaga, uwaga... dla odmiany... również świetnie mówi po polsku :P Studiowała polonistykę w Warszawce. Słuchajcie, no dla mnie sytuacja mega - gościu z Ukrainy poznaje w Warszawie Finkę, pobierają się, a językiem którym do siebie mówią jest polski :) Czyż to nie niesamowite? :) Bardzo sympatyczni ludzie zresztą.

Ok, na zakończenie parę przydatnych informacji, bo miałam Wam tu pisać, co i jak robić w Helsinkach, a prywatą lecę, jak nigdy. Chyba dlatego, że piszę, a nie mówię :) Ok, anyway. Chciałam o płaceniu Wam co nieco napisać. Dobrze jest założyć sobie konto w Nordei. Niekoniecznie tu, na miejscu. Może być w Polszy, wówczas wybierając kasę z tutejszych bankomatów nie płacimy prowizji. Niby. Bo oczywiście ja do tej pory tego nie sprawdziłam... Jeśli chodzi o bankomaty, to tu jest jeden rodzaj - Otto. I można wybierać z niego kasę mając konto z jakimkolwiek banku, bez prowizji. Nie ma bankomatów przynależących do różnych banków, tak jak u nas. Inną sprawą jest płacenie kartą w sklepach. W Finlandii jest to bardzo popularne i baaardzo rzadko są ograniczenia typu od 10 zł. Tu się płaci kartą nawet od 1 euro albo i mniej. Ale, uwaga, można być nieco confused, bo opłaty należy dokonać samemu, karty nie daje się sprzedawcy. Człowiek sam sobie ją wsadza ;) Potem sam wciska odpowiednie guziczki i sam wyjmuje. Totalna samoobsługa :) Ja do tej pory nie mogę się przyzwyczaić i często wręczam kartę sprzedawcy :D
A propos... Dla tych, co nie wiedzą, ile mam lat: mam 24. A mówię to dlatego, że jestem w Helsinkach nagminnie proszona o dowód podczas zakupów alkoholu :) Tak że, Tomku, ja myślę, że to jest ciągle wiek kwiatowy w moim przypadku ;)
Dobra, idę. Aga ma przyjść, będę dziś pić. Wreszcie!!! Bo lekom powiedziałam "do widzenia", wracam do kuracji alkoholowej :D Nie no, żartuję oczywiście :) Ale tak, idę na małego bifora. Tylko, bo potem grzecznie spać. To ściskaki!
PS. Bardzo mi miło, że - przynajmniej niektórym z Was - podoba się ten blog :) Pozdrawiam Was gorąco!!
PS2. Aha... Zdjęcia: z trollem ze Sztokholmu, reszta z Oslo. Trolle rządzą :) Ale tylko w Norwegii i Szwecji. W Fin w ogóle ich nie ma... Za to w trzech krajach aż roi się od łosi i reniferów :)
Oooo, widzę,że fanów ( obserwatorów ) Ci przybywa :o)
OdpowiedzUsuńPS. Gratuluję końca bana na %!!!! Nawet nie wiesz, ile ja na to czekałem! :o) Gwarantuję, ciężkie życie Cię tu czeka po powrocie... już nie będzie wykrętów, ooo! :o)
Ty tylko o jednym... :P
OdpowiedzUsuńUPDATE: Oczywiście nie płacimy nic za wybieranie kasy z Otto (bankomat), jeśli mamy konto w Nordei. Dla porównania, mam inne konto w PKO BP - tam płacę za wybranie pieniędzy. Za płacenie kartą w obu przypadkach nie są pobierane opłaty, jednak Nordea ma korzystniejszy przelicznik PLN-EUR.
OdpowiedzUsuń