poniedziałek, 28 marca 2011

Wybrzeże Helsinek pod koniec marca

Witajcie :)

Wróciłam. Cała i zdrowa. I zadowolona. Amsterdam, wiadomo, wart zobaczenia. Rowerami obecnymi wszędzie w liczbie przewyższającej moje zdolności liczenia zdobył moje serce. Ale ma też swoje wady. Jak dla mnie Amsterdam to sex, drugs but no rock&roll. Czyli nic, co może mnie zainteresować. No, ale te rowery... :) Ciągle o nich myślę, brakuje mi mojego... Mam nadzieję, że ciągle stoi, bo Michał mówił, że idzie pierwszy do sprzedania w razie biedy ;) I ciągle nie mam dobrego pomysłu, jak wykombinować rower w Helsach - teraz już tylko na dwa miesiące...

Znów mam głuchą i ciemną noc. 2:20 i nie mam pojęcia, co zrobić, by zasnąć. Postanowiłam zatem pokazać Wam zdjęcia z ostatniej wyprawy, o której Wam wspominałam w poprzednim poście. Część z nich jest na FB, ale nie wszystkie. Nie będzie dziś dużo pisania, bo słucham nowej płyty Roguckiego po raz pierwszy (solowy projekt, dacie wiarę?, Piotrek próbuje wycisnąć nas, głupich w swojej bezgranicznej wierności, fanów do ostatniej kropelki :/ no ale słucham, wiernie słucham, zobaczymy...) i strasznie się wsłuchuję i skupiam, bo utwory pokręcone są, zmienne bardzo i nie dają mi spokoju. Zatem zdjęcia tylko do pooglądania wrzucam, w moim odczuciu są najbardziej wartościowe ze wszystkiego, co Wam pokazywałam do tej pory. Finland is all about nature - tak powiedział Jorge, ma zupełną rację i gdy patrzę na zdjęcia z tej wycieczki, widzę to wyraźnie. Taką Finlandię uwielbiam i do takiej będę całe życie wracać. Aczkolwiek zdałam sobie sprawę z tego, że wkrótce miną trzy miesiące, a ja tak naprawdę nie mam za sobą zwiedzania Helsinek. Gdzieś tam chodzimy od czasu do czasu, ale głównie są to właśnie wyprawy z celem "robienia zdjęć śniegu". Wkrótce przyjeżdża Marta i mam poważny dylemat, bo nie wiem, co w Helsinkach trzeba zobaczyć. Tavastię na pewno ;)












PS. W Finlandii mamy coś takiego jak Prisma. Jest to sieć hipermarketów, w których można znaleźć dosłownie wszystko. Tak mi kiedyś powiedziała Muriel, oczywiście ja wszystko, co jest "zawsze", "nigdy", "wszystko" bądź "każdy" traktuję z przymrużeniem oka, ale myślałam, że mnie oczy mylą, jak znalazłam tam dziś dokładnie taki pasek, jakiego szukam od pół roku (również w necie). Zatem polecam Prismę - jest tam wszystko! ;) Nie mówiąc już o zajebistych cuksach na wagę - można sobie wybrać przeróżne rodzaje (smaki, kolory i kształty), których jest z kilkaset, pomieszać i powrzucać do jednej torebki a potem delektować się w długie, zimowe i samotne noce ;)

6 komentarzy:

  1. Nie, żebym tu słodził specjalnie, ale muszę powiedzieć, że cyknęłaś naprawdę rewelacyjne foto! 5 od dołu- miodzio, szacun i uznanie na Mazowszu :o)

    PS. rower stoi ( jeszcze! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No dziękuję, dziękuję :) Też mi się widzi, że niezgorzej wyszło. Ja lubię jeszcze 4 od dołu (przedziwne kolory wyszły, zupełnie przypadkowo) oraz trzech wędrowników :) Przygotuj się, że pewnie zawisną w Twoim pokoju :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Lux, amerycko :o) Fotki są super- generalnie mam nadzieję, że po powrocie zrobisz jakąś mega prezentację? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. drugie od góry :)czwarte z tej samej strony wygląda jak widokówka ;) klimatyczne zdjęcia :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Czwarte od góry ma za duży przechył, z czym walczę, ale to trudna sprawa. Photoshop byłby prostszy, ale choć znam tysiąc chętnych do nauczenia mnie, jakoś trudno obietnice wcielić w życie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wszystko musi być idealnie wypoziomowane, mi taki skos się podoba ;) Co do photoshopa to kiedyś coś się tam bawiłem i co nieco pamiętam.

    OdpowiedzUsuń