Hei, hei! Piękny był dzisiejszy dzień - bardzo słoneczny, niebo czyściutkie. Robi się też coraz zimniej, dziś Muriel na dzień dobry mi powiedziała, że jest -16C. To jeszcze nic strasznego, ale ma być zimniej :)Temperaturę daje się odczuć, zwłaszcza na twarzy. Muszę sobie chyba zakupić jakiś tłusty krem. Niestety bardzo często jest też wietrznie, wieje od morza. Dlatego bardzo ważne jest, by mieć nieprzewiewną kurtkę. Ja w tej mojej nowej, specjalnie do Finlandii zakupionej, po prostu rządzę. W ogóle nie czuję, żeby mnie przewiewało po rękach, czy ogólnie. Podwójne wkładki aluminiowe, które mi mamusia sprezentowała, też się spisują. W nogi musi być ciepło, inaczej lipa. Aczkolwiek wielu obcokrajowców chodzi ubranych leciutko. Dziś aż nie mogłam uwierzyć, jak zobaczyłam laskę, która weszła do pociągu ubrana w legginsy i skórzaną lekką kurteczkę, która była tak kusa, że nawet nie mogła jej zapiąć. Pod spodem jedynie koszula. Totalna masakra...
To, co jeszcze mi się podoba w Finach, to ich totalnie olewczy stosunek do mody. Jak wyjeżdżałam z Polski, królowały buty z długimi cholewkami i tzw. kominy, czyli coś w stylu szaliko-czapek. Tu każdy chodzi ubrany jak chce, nie da się dostrzec, co w Helsinkach jest modne. Ciekawe, czy zmieni się to, jak wiosna nadejdzie...Jak widzicie, pokazuję Wam nowe zdjęcia :)
To pierwsze, na samej górze, to Bałtyk helsiński skuty lodem :) Serio. Podobno nawet czasem można śmigać sobie na łyżwach po Bałtyku, ale raczej nie teraz, bo ostatnio było dość ciepło. Pani przewodniczka powiedziała, że najlepszym sposobem, by się dowiedzieć, czy można sobie pochodzić po morzu, jest rozejrzenie się w poszukiwaniu innych chodzących/jeżdżących. Jeśli zobaczymy jakieś "Jezusa" spacerującego po wodzie, można śmiało wchodzić. Zastanawiałyśmy się z Muriel tylko, skąd ten pierwszy wie, kiedy wejść na morze... ;)
Drugie zdjęcia przedstawia częste w Finlandii zjawisko, a mianowicie zasypany śniegiem samochód. Podobno Finowie bardzo pilnują, by dokładnie zapamiętać miejsce, w którym postawili samochód, bo rano często wszystkie wyglądają tak samo :) Czyli tak, jak na zdjęciu. W Finlandii jeździ bardzo dużo pojazdów odśnieżających drogi. Śnieg wyrzuca się np. do morza. Ale nie zawsze - większe złoża śniegu są składowane za miastem, a gdy śnieg topnieje, można sobie np. znaleźć pod nim nowy rower. Miło :) Muszę się dowiedzieć, gdzie w Helsinkach wywożony jest śnieg :P
Zdjęcie obok jest dowodem na to, że śnieg rowerzystom niestraszny. Naprawdę co dzień widuję ludzi z rowerami. Trochę wydaje mi się to niesamowite, ale coraz bardziej się przekonuję, że jednak można... Czuję, że po powrocie mój rower nie będzie miał zimowania :PZdjęcie poniżej to - pewnie się zdziwicie - Helsinki :P Trochę się dziś poszwędałam i miałam małą sesję :)
A na samym dole, coś co mnie mega wzruszyło. Koledzy Koreańczycy przywieźli ze sobą upominki :) I tak dostałam tradycyjny bęben koreański - przywieszkę do telefonu. Oczywiście wisi już dzielnie ;)
Kolejna ciekawostka na temat upodobań Finów - jadają oni do obiadu chleb. Może coś ze mną jest nie tak, ale jeszcze nie próbowałam jeść chleba z kartoflami :P Im smakuje. I bardzo też lubią kwaśne mleko. Fuuuj :|To, co jeszcze wydaje mi się w Finach fajne, to ich dbanie o środowisko. U mnie w akademikach należy segregować śmieci. Aktualnie mamy trzy pojemniki w kuchni - na kartony, odpadki biodegradalne i resztę. Powinien być jeszcze czwarty - na papier.
Ponadto, puszek ani butelek plastikowych się nie wyrzuca. W sklepach spożywczych są specjalne pojemniki, gdzie się je wyrzuca, pobiera coś w stylu paragonu i odbiera gotówkę w kasie :) Serio. Za butelkę jest bodajże jakieś 15 eurocentów. Ja osobiście jeszcze nie oddawałam nic. Wody kupować nie muszę, bo wszyscy tu piją wodę z kranu, która faktycznie jest bardzo smaczna. Nie takie siki, jak w Warszawie :|
Wczoraj mieliśmy integration party. Pół nocy bujaliśmy się przy reagge, mniam :)
W tym miejscu mojej opowieści chciałabym gorąco pozdrowić moich znajomych z ALK. Fajnie, że mnie wspieracie i że czytacie bloga! Buziaki, uściski i do zobaczenia w czerwcu na zjeździe ;)
Ach i żeby nie było, że plagiatuję - the photos of the sea and of the car were taken by Muriel :) I've taken them from FB, thank you, my dear ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz