niedziela, 30 stycznia 2011

Piękne niedziele fińskie czyli trip to Suomenlinna

Dzień dobry Koleżanki i Koledzy! Zdjęcia, które chcę Wam dziś pokazać, były robione dnia dzisiejszego. Gdy się rano obudziłam i zobaczyłam za oknem piękne słońce, zadrżałam ze strachu. W Helsach zimą czyste niebo zazwyczaj oznacza temperaturę grubo poniżej 0C. A my mieliśmy zaplanowaną wycieczkę! Jednak nie, termometr wskazywał zaledwie 0 stopni. Cudowna pogoda na wyprawy.

BTW, z moich obserwacji wynika, że Finowie dużo sobie z zimy nie robią. Noszą lekkie kurtki i bardzo często sportowe, lekkie buty, np. nawet tenisówki. Za to normalką są czapy. Większość ludzi nosi czapki. Ja się zresztą też przyzwyczaiłam do swojej :)

A zatem pojechaliśmy na wycieczkę. Celem naszej wyprawy była Suomenlinna, czyli dosłownie fiński zamek. Jest to grupa wysp, na które można dostać się promem. Promy przynależą do komunikacji miejskiej, więc wystarczy mieć normalny bilet, z którym jeździmy po Helsach. Ogólnie Helsinki otoczone są wieloma wysepkami, które - jak się okazuje - są przeurocze. Odnoszę też wrażenie, że właśnie szczególnie zimą. Spójrzcie tylko na ten cudowny, świetlisty śnieg... Na żywo wygląda to tysiąc razy lepiej...

Na wyspie znajduje się twierdza wybudowana w 1748 roku. Została ona wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO. Naprawdę warto się wybrać na tę wyspę. Ruiny twierdzy są stosunkowo spore, przez co cała wyspa ma niezły klimacik :)
To, co mi się szczególnie podobało, to wiatr. Ogólnie dzisiejszy dzień był mega wietrzny, ale wyobraźcie sobie, że jak wspinaliśmy się na sam szczyt najwyższego wzniesienia na wyspie, byłam przekonana, że zaraz mnie zdmuchnie. Śnieg, słońce, wiatr, morze, wspinaczka, ruiny starego zamku... Czego chcieć więcej?... :)

Na jednym ze zdjęć przedstawiam Wam moją zacną ekipę :) Signe - Łotyszka, Kata - Węgierka, Eva - pół Węgierka, pół Polka, Andrea, Flavia i Cziczo - Włosi, Jaak - Estończyk. I ja :) Ta postać
szpanująca udawaną lustrzanką ;) Była jeszcze Agata, która robiła zdjęcie :)

Jeszcze mała ciekawostka. Finlandia jest krajem dwujęzycznym. Oprócz fińskiego, oficjalnie funkcjonuje tu szwedzki, aczkolwiek zaledwie 5% społeczeństwa posługuje się szwedzkim. Są to głównie mieszkańcy zachodniego wybrzeża. Mimo tego, że nie jest ich zbyt wielu, wszelkie nazwy zapisywane są podwójnie. I tak np. moja stacja to Kannelmaki Gamlas. Stacja główna w Helsach - Helsinki Helsinfors. Zawsze pierwsza nazwa jest fińska, druga szwedzka. Jest to dość ciekawe, bo są to dwa zupełnie różne języki. Fiński należy do grupy języków urgofińskich (razem np. z estońskim czy węgierskim), a szwedzki do germańskich. Tak więc, jeśli ktoś spika po englichu czy szprecha po dojczu, to może mu się zdarzyć lepiej rozumieć szwedzkie nazwy niż fińskie :) Co oznacza ni mniej, ni więcej, że sobie w Fin poradzi :P

A propos podwójnych nazw, to z tą wyspą też związana jest zabawna rzecz. Jak już mówiłam, wyspa (a raczej grupa wysp) nazywa się Suomenlinna, co znaczy fiński zamek. Szwedzka nazwa to Sveaborg. Zgadnijcie, co oznacza :P Otóż - szwedzki zamek. No i teraz niech ktoś mi powie, jaki w końcu ten zamek jest :P

Dla bardziej zainteresowanych wyspą i zamkiem zamieszczam linka:
http://www.suomenlinna.fi/en/

Kończę póki co. Chciałam przeprosić, że tak dawno mnie nie było, ale nie miałam neta przez trochę. Bez neta jak bez ręki :( Prawej na dodatek.

PS. Aga Janiszewska uświadomiła mi, że w Polsce salmiakki nazywamy lukrecją. Coś mi się obiło o uszy, ale nie jest ona chyba zbyt popularna. W Fin dla odmiany salmiakowe słodycze zajmują pół półki ze słodkościami w sklepie. Podobno w Polsce można kupić lukrecję pod postacią np. żelków Haribo. Jak ktoś nie jadł, spróbujcie, smak uzależniający :) A najlepiej przyjeździe do Finlandii popróbować prawdziwych salmiakków :)

2 komentarze:

  1. Salamiaki sa slone a lukrecjowe nie ktos wprowadził cie w bląd :) Choc spotyka sie rowniez mixy salamiak-lukrecja. Prawdziwe salamiaki mozna nabyc w lidlu ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ech, to zbyt skomplikowane... :) Dla mnie salmiakki to salmiakki i tyle ;) Każdy, kto chce się przekonać, co to jest, musi po prostu spróbować!

    OdpowiedzUsuń