A zatem jestem w Helsinkach :)
Tak, teraz już mogę w zupełności polecić Air Baltic. Są tani i fajni. Odprawiłam się przez internet, co się wiązało się ze zmniejszeniem dodatkowych kosztów z 20 euro na 15. Fajna sprawa, na dobę przed wylotem dostałam maila z informacją, że mogę się odprawić. Link w mailu poprowadził mnie od razu do odprawy z moimi danymi. Zaznaczyłam sobie tylko, że nikt mi nie włożył bomby do bagażu i że nie jestem terrorystą, no a potem wydrukowałam boarding pass. Fajowe :) Opłata za bagaż nadal na miejscu.
Już na lotnisku spotkała mnie jeszcze milsza niespodzianka ze strony zajebistych linii Air Baltic, a mianowicie pani nie wzięła ode mnie opłaty za bagaż. Dacie wiarę? Jeszcze ją zapytałam sama, co z opłatą, bo moja wrodzona uczciwość nie pozwoliła mi po prostu czmychnąć. Pani tylko uśmiechnęła się delikatnie i pokręciła głową. Może to dlatego, że byłam pierwsza przy check-in poincie? :D Tak że słuchajcie, latamy Air Baltic!!! :)
Jeśli chodzi o przesiadkę w Rydze, to było to dziecinnie proste, a godziny spędzonej na lotnisku praktycznie się nie odczuwa.
Dobrze, zatem reklamę Air Balticowi już zrobiłam, więc mogę przejść do ciągu dalszego mej opowieści... :)
Helsinek to za bardzo jeszcze nie widziałam, więc się nie będę rozpisywać, że piękne. Dziś raczej praktyczne info nt. Helsów. Public transport - w Helsinkach bardzo popularna jest kolej. Działa to na zasadzie naszego metra, ale jest raczej naziemna. Są też busy. 4 euro kosztuje 40-minutowy bilet, więc jest to moim skromnym zdaniem zdzierstwo maksymalne. Ale podobno studenci mogą sobie kupić karty miejskie miesięczne za 21 euro, więc to już brzmi sensowniej :) Różnica jest diametralna, prawda?
Akademiki w Helsinkach... No, moi mili. Czapki z głowy... Ja mieszkam w Klaaneettitie, 15 minut pociągiem od centrum. Akademce to de facto mieszkania. Jedno mieszkanie ma trzy pokoje, łazienkę, toaletę i kuchnię, dzielą je trzy osoby płci jednakiej. Mój pokój w wawce jest dwa razy mniejszy :/ Net podłącza się poprzez włożenie kabla do kompa /no, ale żeby nie było, jak w raju, to trzeba mieć swój kabel ;)/ Erazmusowcy zostawiają po sobie masę rzeczy, tak więc mam już poduszkę, liczne szklanki, talerze i garnki, przewodnik po trasach rowerowych w Helsinkach (juuuuupppiii!!!!), żarówkę i masę wieszaków ;) A propos przewodnika, to pod oknami stoją zasypane śniegiem rowery :DDD
Organizacja w Haaga-Helia University of Applied Science jest naprawdę godna podziwu. Sporo z Was wie, że przyjechała po mnie tutorka, że przywiozła mi klucz. Dostałam też kopertę z masą przydatnych informacji, przewodnikiem po Helsinkach, mapą dla turystów z różnymi fajnymi miejscówkami i... uwaga, uwaga... kartę do telefonu. Jakby ktoś sobie życzył mój fiński numer, to dajcie znać :P
Tymczasem mówię do sczytania!
UPDATE: 4 euro kosztuje jednorazowy bilet z Vaanty (czyli z lotniska) do Helsinek. 2,5 euro - jednorazówka po Helsinkach ważna przez 1,5 godziny.
OdpowiedzUsuńAkademiki należą do organizacji HOAS. Jeśli jedziecie na Erazmusa do Finlandii, jest to najlepsza i najpewniejsza opcja. Jednak wiem już, że są także inne organizacje, które mogą oferować tańsze mieszkania niż HOAS (ok. 380 euro za miesiąc), warto się więc rozejrzeć i podowiadywać przed przyjazdem.